Późno jesienny „look like” + elektryzowanie włosów pod czapką ;/

Z bólem serca patrzę na zmieniającą się dookoła przyrodę. Drzewa coraz bardziej tracą liście, które lądując na ziemi zamieniają się w ciapatą pluchę. Dzień jest coraz krótszy, noce trwają za długo, w ciągu tygodnia tylko weekend przypomina mi o tym, że nie żyję na północy Norwegii tylko w Polsce. Pocieszam się, że taka atmosfera będzie trwała do 21 grudnia, który jest najkrótszym dniem w roku, później będzie już tylko lepiej :D. Jednak ten czas oznacza również Święta, Święta, Święta, ale to jeszcze trochę :D. Wilgotność powietrza również daje się we znaki zwłaszcza przy moich włosach, staram się je jakoś chronić, najczęściej robię to poprzez związanie je w koka lub używam jednej bardzo przydatnej sztuczki, która ratuje mnie kiedy chcę jednak dać im trochę wolności. Zapraszam jeśli jesteście ciekawi 🙂

img_2665

Zazwyczaj czas jaki mam do wiązania włosów trwa nie więcej niż 5 sekund :D. Czasami tak jak i na powyższym zdjęciu zdarza mi się nie ogarnąć za pierwszym razem wszystkich pasm. Te którym udało się wymknąć dopinam więc wsuwkami, a całość prezentuję się jak typowy „twórczy nieład”. Bardzo poręczna i wygodna fryzura, zwłaszcza na tę wilgotną/ mroźną pogodę, która dramatycznie działa na wysokoporowate włosy. Jakiś czas temu udało mi się wypróbować pewną sprytną sztuczkę. Odkąd pamiętam nie chciałam nosić czapki, zawsze po ściągnięciu wyglądałam dokładnie tak:

źródło
Przez to już jako „prawie dorosła” mając te ‚naście lat w gimnazjum, nie chciałam chodzić w czapce i ściągałam ją przy każdej możliwej okazji kiedy nie było ze mną rodziców. Ehh chyba każdy z nas zna ten wiek buntu przeciwko wszystkiemu. Dla mnie było to szczególnie ważne bo wszystkie moje koleżanki (z wyjątkiem jednej) miały proste włosy i z problemem elektryzowania radziły sobie poprzez zwykłe przeczesanie włosów szczotką i chwilowym upięciem np. w koka. Niestety mój organizm nie jest uzbrojony w super odporność, a takie chodzenie z gołą głową szybko się na nim odbiło. Trudno wróciłam więc do noszenia czapki i do bycia obiektem śmieszkowania przy każdym jej ściąganiu przez moich znajomych i kuzynostwo ;p. Upłynęło kilka lat, a ja poznałam mojego Ukochanego oraz jego wspaniałe Babcie ;). Kiedy późną jesienią przyjechaliśmy do jednej z nich w odwiedziny standardowo zwróciła uawgę na moją „gołą głowę”, kiedy wytłumaczylam jej o co chodzi, wręczyła mi jedwabną chustkę i powiedziała abym nosiła ją pod czapką a problem zniknie. Kolorem również dobrała :D, twierdząc, że rozweseli moje biało-czarne look like. Babcie są niesamowite, postanowiłam wypróbować jej sposób i od tamtej pory zapomniałam o elektryzujących się włosach pod czapką.
Zakładam ją na różne sposoby, czasami nawet zawijam w nią całe włosy, kiedy np. chce aby sprawiały piorunujące wrażenie :D. Różnice zobaczyłam po pierwszym razie, kiedy wróciłam do mieszkania, zdjęłam czapką z chustką z głowy, a moje włosy nie „tuliły się” z taka intensywnością do czapki jak zwykle. To był jeden z momentów w moim życiu gdzie na własnej skórze przekonałam się jak mała rzeczy może zmienić czyjeś życie. Przy regularnym jej używaniu problem całkowicie zniknął, przy okazji uwidaczniając mi kilka plusów:
1. Wiele osób kupuje czapki nie zwracając uwagę na to z jakiego materiału jest wykonana (przecież ma wyglądać fajnie i pasować) najczęściej wykonywane są one ze sztucznych materiałów. Mówię tutaj o typowych sieciówkach, niestety taki mamy klimat xd jak najtaniej jak najwiecej. Warto mimo wszystko dorzucić pare złotych, poszperać w internecie i kupić czapkę wykonaną z naturalnych włókien ;).
2. Głowa jest niesamowicie ukrwiona, przez to ucieka nam przez nią prawie 40 % ciepła. Zakładając czapkę chcemy w pewnym sensie zahamować ten proces, jednak jak wszystkie ingerencje nasze w nasz organizm tak i ta niepozorna odbija się na naszych włosach. Doznają one różnych „uszkodzeń mechanicznych” przy każdorazowym zakładaniem jej i zdjemowaniem, a przecież robimy to kilka razy dziennie. Chustka zabezpiecza również przed tym ;).
3. Problem, który kiedyś doprowadzał mnie do szału 😀 czyli dam dam dam „czapkowaty oklapnięty hełm”. Rutynowa reakcja włosów na ciepło + coś co „utrzymuje włosy”. Prawie całkowicie zapomniałam juz o tym włosowym „koszmarze Frankensteina”. Z tego wszystkiego przygotowałam takiego śmieszka na koniec dnia :D.
 
 
Jak się podoba ? A czy wy słyszałyście kiedyś o takim triku ?
Pozdrawiam,
 Konstancja 😉

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s