Hair HAIR LOVER/TORTURER: Olej z Olivek

Dzisiaj witam was jednym z moich „niewypałowych wpisów” o oleju, który sam pozostawia na głowie totalny terror, jednak w towarzystiwe miodu + oleju kokosowego działa cuda. Skupię się jendak na działaniu ‚solo’ tego jednego z tańszych, a zaraz bogatszych olei z jakimi udało mi się współpracować ;). Oliwa z Olivek znana była już starożytnym Grekom, którzy używali jej nie tylko do pielęgnacji włosów i ciała, ale również do opatrywania ran czy stosowania w kuchni przy codziennym przygotowywaniu posiłków. Kiedyś waluta handlowa, dzisiaj powszechnie dostępny produkt praktycznie w każdym większym sklepie. Z wielka euforią włączyłam ją do cotygodniowej pielęgnacji, niestety ku mojemu rozczarowaniu używając jej w pojedynkę nie polubiła się z moimi włosami.

0141-1

Jeden z rzymskich prekursorów w agrotechnice, po zakończeniu kariery w wojsku osiadł w kraju zajmując się uprawą roli i hodowlą zwierząt. Do naszych czasów w najlepszym stanie zachowały się jego księgi dotyczące drzew (wszystkich było 12). Nazywał się on Columella i żył w I w n.e, a olivę opisywał w następujący sposób:

„Olea prima ommium arborum est”

~ Oliwa jest pierwszym spośród wszystkich drzew.

Zachwycano się nią i ceniono od najstarszych czasów to taka mała dygresja dlaczego się na nią skusiłam. Skoro pomagała ludziom tyle lat temu, jako naturalny lek, kosmetyk i afrodyzjak pomyślałam, że wato zainspirować się choć częścią i włączyć ją do pielęgnacji włosów.

Wracając do wątku włosowego,

Opakowanie: na co powinniśmy zwrócić uwagę kupując olivę ?

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę czy jest ona w szklanym czy plastikowym opakowaniu. Należycie przechowywana powinna być w butelce z ciemnego szkła, w celu ochrony przed działaniem światła jak i przed utlenianiem. Co do koloru, wiem, że jest to czynność, której przed zakupem sprawdzić nie może, ale po przyjściu do domu i zachowaniu paragonu nawet trzeba ją zwrócić jeśli jej kolor przypomina pomarańczowy, wpadając w „cynamonowy”. Oznacza to, że najprawdopodobniej zaniedbana została kwestia odpowiedniego zapakowania, transportu bądź przechowywania co skończyło się jej utlenieniem. Taka oliwa określana często jako „zjełczała” nie nadaje się do spożywania. Odpowiedni „zdrowy” kolor to ten zielony wpadający w żółć. Kolor zależy od odmiany oliwek oraz stopnia ich dojrzałości, zawsze pozostaje jednak w kanonie „zdrowego zielonkowato-żółtego  kolorytu” 🙂



Konsystencja i wydajność + cena oraz dostępność.

Oliwa jest jednym z powszechniejszym olei, zakupimy ją praktycznie w każdym sklepie. Cena wacha się od kilku do kilkudziesięciu a nawet kilkuset złotych ;p. Nie jest prawdą, że za prawdziwą oliwę trzeba zapłacić dużo. Wielu producentów kusi pięknymi opakowaniami, ciekawymi wzorami, kolorowymi etykietami często ukrywając pod nimi mieszankę oleju słonecznikowego z kilkoma innymi. Przy wyborze należy zwrócić uwagę na napisy umieszczane często nie za dużym drukiem odnoszące się do sposoby jej tłoczenia:

– EXTRA VIRGIN: najzdrowsza oliwa z pierwszego tłoczenia, przy procesie otrzymywanie nie używano żadnych środków chemicznych ani rafinacji.

VIRGIN: oliwa, z tzw. ładnie się dzisiaj to określa „z pierwszego tłoczenia” zawierająca wyższą kwasowość niż extra virgin

– REFINED: dosyć popularna mieszanka oliwy rafinowej z tą z pierwszego tłoczenia

– POMACE, ORUJO bądź SANSA, najgorsza klasą oliwa wytłaczana z pozostałości olivek po wytłoczynach. Nie nadaje się do celów pielęgnacyjnych jednak idealnie sprawdzi się w kuchni 🙂

źródło

Cudowne właściwości:

Oliwa z olivek cudownie nabłyszcza, zapobiega przed łamaniem, ale przede wszystkim wzmacnia włosy. Poleca się ją zwłaszcza w pielęgnacji włosów suchych, zniszczonych lub tych mających tendencję do puszenia się. Słyszałam również, że wzmacnia i utrwala skręt w przypadku kręconych włosów. Tadam dam dam, można by pomyśleć „jejku dlaczego jeszcze do tej pory jej nie kupiłam ?”. Pomyślałam tak i ja, uradowana po powrocie ze sklepu nałożyłam ją na włosy i odczekałam 2 godziny. Następnie umyłam skórę głowy szamponem, a na długość nałożyłam Nivea Long Repair. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądał świetnie. Komplikacje zaczęły się kiedy włosy zaczęły schnąć. Byłam dosłownie przerażona, nie pamiętam abym w przeciągu ostatnich 2 lat miała tak przeciążone, a zaraz na końcach przesuszone włosy. Starałam się zachować zimną głowę, po kilkudziesięciu minutach włosy doschły i prezentowały się tak:

Przy następne 3 tygodnie regularnie olejowałam włosy olivą, nakładałam ją średnio na 2h – 2,5h, choć po pierwszym razie byłam przerażona, to już po trzecim zauważyłam jej ukryte działanie. Nie sprawia, że włosy są piękniejsze od strony kosmetycznej czyli tej rzucającej się od razu w oczy przynajmniej nie na moich włosach ;). W moim przypadku wzmacnia je od wewnątrz, czuje, że są grubsze, bardziej sypkie i „mięsiste”. Dużo lepiej (w sensie widoczniej) działa u mnie w połączeniu z żółtkiem jajka, mlekiem i kilkoma innymi składnikami, ale o moich sposobach na tuning już niebawem :).
Reasumując:
Biorąc pod uwagę dostępność, właściwości,  cenę (tę extra virgin kupimy do 40 zł) zastosowanie wszechstronne, zawsze kiedy nie sprawdzi się na włosach możemy użyć jej w kuchni, do sałatek, smażenia czy doprawiania potraw ;). Uważam, że warto spróbować i włączyć ją do włosowej pielęgnacji. Polecałabym jednak nie nakładać jej od razu tak inwazyjne jak to w moim przypadku :D.
Stosowałyście już kiedyś olive na włosy ? 🙂
Pozdrawiam,
 Konstancja 😉
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s